Deschamps, czyli człowiek, który nadawał się tylko do noszenia wody

15.07.2018

Kibicowałem Chorwatom, bo byli jak Rambo: zawsze z nożem w zębach, pasją i niepohamowaną determinacją. Ale sukces genialnego, francuskiego pokolenia, prowadzonego przez trenera, o którym Eric Cantona mawiał, że nadaje się tylko do noszenia wody, jest pochwałą młodości, czystego talentu i pokory. Nie można machnąć na niego ręką i zdeprecjonować.

Wciąż pamiętam skaczącego po stole kapitana reprezentacji Francji, który w 1998 roku motywował kolegów przed finałowym meczem z Brazylią, emanując zwierzęcą energią. Deschamps był prawdopodobnie najmniej utalentowanym piłkarzem tamtej jedenastki, ale wyróżniał się na jej tle mądrością taktyczną (zobaczcie film z przerwy półfinałowego meczu z Chorwacją), odpowiedzialnością i sprawnością fizyczną. Był jak mały generał, za którym poszedłbyś na wojnę. Aime Jacquet obdarzył go bezgranicznym zaufaniem i traktował jak przedłużenie własnej ręki. Rozumieli się bez słów.

Marcel Desailly pokochał go jak brata. To była przyjaźń od pierwszego wejrzenia, rozpoczęta w akademii FC Nantes, w ich czasach bezdyskusyjnie najlepszej we Francji. Mówili o sobie, że są bliźniakami, choć z innych matek. Dorastali w jednym marzeniu i jeden przyświecał im cel: za kilka lat, mieć u stóp cały świat, wszystkiego w bród. O żelaznej psychice i niezwykłej dojrzałości Deschampsa, MD przekonał się w wieku 16 lat. Do klubu dotarła tragiczna informacja o śmierci jego przyrodniego brata, Setha Adonkora. Ówczesny dyrektor sportowy Nantes, Robert Budzyński, odebrał telefon i zdrętwiał z przerażenia. Usłyszał, że młody kierowca wskutek nadmiernego rozpędzenia Forda RS Turbo, stracił panowanie nad autem na zakręcie drogi ekspresowej Nantes – Saint-Nazaire i zginął na miejscu. Oszołomiony Budzyński ruszył do pokoju trenerów, przekazał im tę tragiczną wieść i zapytał: kto odważy się powiedzieć to Marcelowi?

Nikt nie czuł się na siłach.

Delegacja udała się do Deschampsa. Ten pomyślał chwilę i powiedział: ja pójdę, jestem jego przyjacielem. Desailly po latach wspominał, że to był akt niewiarygodnego bohaterstwa 16-latka, który wykazał się stalowymi nerwami. – Mi zabrakłoby sił. Gdyby to Didier stracił brata, nie miałbym odwagi przekazać mu tej informacji. Zwyczajnie bym nie podołał.

Już na mundialu w Brazylii można było dostrzec, że reprezentacja Francji zmierza w dobrym kierunku. Euro 2016 potwierdziło, że Deschamps jest odpowiednim człowiekiem do kierowania jednym z najzdolniejszych pokoleń w historii „Les Bleus”. Niedzielny sukces jest wypadkową wielu czynników, ale na pewno nie mógłby się wydarzyć, bez gorzkiej porażki przeciwko Portugalii. Paul Pogba, który rozegrał bardzo dobry turniej, powiedział, że dwa lata temu samo dotarcie do finału było dla nich wielkim wydarzeniem. Pokonanie Niemców w Marsylii zawróciło im w głowach, lecieli na skrzydłach ogólnonarodowego podniecenia. Wiedzieli, że mają przed sobą jeszcze jednego rywala, ale nie potraktowali go z należytą powagą. W Sankt Petersburgu, po zwycięstwie nad Belgią, nie było euforii. Pogba schodził z boiska z kamienną twarzą, w pełni skoncentrowany, udowadniając, że dojrzał do największego wyzwania w karierze.

Deschamps nie tylko odrestaurował „dobrego Pogbę”, który w tandemie z N’Golo Kante rozegrał 19 meczów w podstawowym składzie i ani razu nie przegrał. Zaufał dwójce skrajnych obrońców, którzy przed Mistrzostwami Świata byli najmniej rozpoznawalnymi francuskimi piłkarzami w społeczeństwie i „przybyli znikąd”. Benjamin Pavard został rewelacją turnieju. Jako reprezentant Francji w najróżniejszych kategoriach, nie poległ w żadnym z 31 meczów. Debiutował w kadrze w listopadzie 2017 roku, osiem miesięcy później sięgnął po Mistrzostwo Świata. O Lucasie Hernandezie Samuel Umtiti powiedział krótko: wygląda, jakby grał w naszej drużynie od zawsze.

Deschamps ma wspaniałą, prostą cechę. Nie przeszkadza swoim piłkarzom, nie ma gargantuicznego ego, nie musi błyszczeć na konferencjach prasowych. Jest inteligentnym trenerem, rozumiejącym potrzeby swoich zawodników. Umie też przyznać się do błędu i radykalnie zmienić taktykę, co obserwowaliśmy po pierwszym spotkaniu grupowym z reprezentacją Australii. Ma wspaniały background, to genialne, francuskie pokolenie poszłoby za nim w ogień. Raphael Varane powiedział, że kocha rozmawiać z DD na temat piłki nożnej, bo czuje się jak na uniwersytecie. Dla obrońcy Realu Madryt to był doskonały turniej. W jego trakcie przypomniał sobie jak bardzo cierpiał w wieku 12 lat, kiedy przechodził chorobę Osgooda-Schlattera i musiał trenować indywidualnie przez osiem miesięcy, patrząc zazdrośnie jak koledzy normalnie kopią piłkę.

To w trakcie mundialu, zwierzył się jednemu dziennikarzowi: Kocham dziś swoje nogi tak bardzo, jak bardzo nienawidziłem ich w dzieciństwie.

Porażająca skala talentu Kyliana Mbappe, dojrzałość i elegancja Antoine’a Griezmanna, wydolność N’Golo Kante, solidność Blaise’a Matuidiego pokazują, że ta drużyna nie miała słabych punktów. A jeśli je posiadała, to kolektywnie próbowała je tuszować. W czterech meczach fazy pucharowej zdobyła jedenaście bramek. Jako pierwsza ekipa od 1970 roku strzeliła cztery gole w finale. Tylko ówczesna Brazylia była młodszym mistrzem świata.

Finały mundiali są okrutne, bo niewiarygodna przepaść dzieli zwycięzcę od pokonanego. Choć drużyna Raymonda Domenecha w 2006 roku (z wyjątkiem marnej postawy w grupie) mogła oczarować kibiców, o tyle dekadencki finał z Włochami (byli stroną przeważającą), ustawił ją kilka pięter niżej od ekipy Aime Jacqueta z 1998 roku. To ona przez dwie dekady była punktem odniesienia, obiektem niezliczonych wzruszeń, przypływów sentymentów i fali wspomnień. Mimo upływających lat ludzie żyli finałowymi golami Zidane’a, jakby padły wczoraj. Kraj się zmieniał, przechodził bolesne wstrząsy, ale bogowie z 1998 roku pozostawali nieśmiertelni.

Dziś, dokładnie 20 lat po tamtym triumfie, Francja wkracza w nową erę w swojej historii. Prowadzi ją człowiek, który rzekomo nadawał się tylko do noszenia wody. I – jak się okazuje – ważącej 6,175 kg rzeźby Pucharu Świata.

Mateusz Święcicki, komentator Eleven Sports